Darmowa dostawa na terenie Polski dla zamówień powyżej 1000 zł

 

 

Jak to się robi w Ameryce - Halloween w NYC
2.jpg

Halloween w Nowym Jorku to czyste szaleństwo. Zaraz po Bożym Narodzeniu i Święcie Dziękczynienia jest to najbardziej popularne święto w USA. Miałam okazję być tam kilka razy podczas tego dnia i jest to tak huczna zabawa, jakiej u nas nawet w karnawale nie widziałam. Gadżetów, specjalnie przygotowanych na to święto, nie jestem w stanie tu wszystkich wymienić, bo lista zaczyna się na wycieraczkach do butów, przechodzi przez akcesoria dla zwierząt, a kończy na bieliźnie.

Praktycznie od początku września obecne już są dynie. Wszędzie. A w każdym CVS czy Rite Aid (takie nasze Rossmanny) na wejściu mamy od razu ułożone słodycze w halloween'owych opakowaniach i mnóstwo, ogromne ilości gadżetów.
Generalnie im bliżej 31 października tym histeria narasta. W powietrzu coraz bardziej można wyczuć atmosferę zbliżającego się szaleństwa Halloween.

W dniu Halloween, późnym popołudniem, dzieci przebrane w najróżniejsze kostiumy, w towarzystwie rodziców, wędrują od domu do domu, prosząc o słodycze. Dzwonią do drzwi i wykrzykują treat or trick (cukierek albo psikus). Gdy zapada wieczór domy, ogrody i garaże przybrane już kilka tygodni wcześniej wymyślnymi straszydłami, zaczynają powoli budzić się do życia. W każdym oknie rozbłyskuje rudo-czerwona dynia. Na drzwiami wiszą szkielety ludzkie, trupie czaszki, a przed domami pojawiają się…trumny. Okna, drzwi, drzewa i krzewy pokrywa pajęczyna. Na dachach pojawiają się gigantycznych rozmiarów pająki, a tuż obok nich wyrastają potężne szczury, napuszone sowy oraz dziwne, szczekające łańcuchami straszydła. A wszystko to ma podobno odstraszać czarownice i złe moce od domów.

Halloween w USA obchodzony jest bardzo radośnie, wręcz teatralnie. Doskonale znamy z filmów sceny, kiedy chmary przebierańców wędrują po ulicach amerykańskich metropolii i małych miasteczek. Zarówno dzieci jak i dorośli przebierają się tego dnia w najdziwniejsze kostiumy. Przebierane są także psy i koty. Przebrani są pracownicy sklepów, barów, restauracji, nawet muzeum.

A przebranie, zwłaszcza dla dorosłych, to sprawa wagi wręcz państwowej. Bo oczywiście do standardów należą przebrania za: policjanta, zakonnicę, czarownicę, pielęgniarkę, czy Mia Wallace z Pulp Fiction. Ale takim kostiumem nie wzbudzimy tam niczyjego podziwu. Aby na takowy zasłużyć, to przebranie musi być baaaardzo wymyślne. Dlatego też wielu nowojorczyków kostium planuje już rok wcześniej. Czegoś takiego nie widziałam jeszcze nigdy i nigdzie, nawet w teatrze. Częstymi postaciami przebierańców są nie tylko występujące w bajkach czarne charaktery, diabły czy czarownice, ale bohaterowie filmów i seriali. W tym roku zdecydowanym faworytem był Joker. Niektórzy, jako element stroju mają własnego psa czy kota.

I jak mamy już tak oryginalne przebranie, wtedy możemy wziąć udział w corocznej Village Halloween Parade na Dolnym Manhattanie w Greenwich Village. Parada odbywa się od ponad 40 lat, dofinansowywana jest przez władze miasta i jest wydarzeniem, które transmituje nawet telewizja, bo jest to największa tego typu parada na świecie. Na ulicach ogląda ją 2 miliony ludzi, a w paradzie bierze udział około 60 tysięcy uczestników. Parada startuje ze Spring Street i zmierza 6 Aleją w górę Manhattanu. Zaczyna się o godzinie 7 wieczorem, z reguły kończy się około 22. W paradzie mogą iść zorganizowane grupy, pary, można iść solo. Można iść także z pupilem. Jedyne zastrzeżenie – musisz być przebrany. Dwa razy widziałam paradę. Zabawa przednia. Ogromne wrażenie robi wspólne odtańczenie Thriller’a. Podczas mojego pierwszego Halloween w Nowym Jorku, byłam nawet przebrana, za Velmę Kelly (Catherine Zeta Jones) z Chicago.


A po paradzie zostajemy oczywiście w Village, które jest jedną wielką imprezą. Maja tam mnóstwo fajnych klubów i restauracji, idealnych miejsc na Halloween’ową zabawę, które tego wieczoru pękają w szwach. Dosłownie. Na ulicach tłumy przebranych ludzi. Generalnie tego dnia bawi się całe miasto. Do rana. Nawet jeśli jest to środek tygodnia. Oczywiście złapanie taksówki nawet nie graniczy z cudem, bo te się czasem zdarzają, ale jest zwyczajnie niemożliwe, nawet Uber jest tej nocy trudno dostępny. Więc wybieramy metro, które bardzo przypomina przysłowiowy „wesoły autobus” tej nocy. Pierwszym razem wracałam m.in. w doborowym towarzystwie Shreka i jego Fiony. Wyglądali jak żywcem z bajki wyjęci.

Halloween staje się wydarzeniem też coraz bardziej popularnym u nas. Myślę, że tak, jak teraz obchodzimy Walentynki, jak nasze własne, tak i Halloween staje się naszym świętem. Czekam na paradę. Kostium z Chicago wisi gotowy w szafie.

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoplo.pl